Gazeta Wyborcza rozpoczęła ofensywę propagandową pod tytułem "W Polsce jest zajebiście".
Na portalu Wyborcza.pl możemy przeczytać tekst pt. Obalmy mity o bezrobociu - tytuł mówi wszystko - za Tuska bezrobocie nie jest problemem.
Na stronie Wyborcza.biz czytamy za to: Państwo zabiera Polakom jedną trzecią miesięcznych dochodów - tytuł też mówi wszystko - ci, którzy twierdzą, że jesteśmy obciążani różnego rodzaju podatkami i innymi obowiązkowymi daninami w wysokości 60-80% kłamią. Za Tuska jest fajnie.
Ciekawe, co takiego szykuje rząd, że Gazeta Wyborcza zaczyna uspokajać nastroje społeczne i pokazywać, jak to w Polsce pod rządami Tuska jest zajebiście?

Oficjalnie minimalne wynagrodzenie za pracę na etacie wynosi 1500 zł brutto. W rzeczywistości realne wynagrodzenie brutto wynosi 1811,10 zł, z czego pracownik dostaje na rękę 1111,86 zł. Państwo zabiera 699,24 zł.
W maju po raz trzeci w tym roku mali przedsiębiorcy, w tym samozatrudnieni, zapłacą wyższe składki ZUS - tym razem w związku z podwyżką składki wypadkowej.
Straż miejska – największe zakały polskich miast, organizacja quasi-mafijna, ściągająca haracze od niewinnych osób.
(rodowita amerykanka) ze w TV na 11 kanale widziala maly reportaz
o Polsce i jest bardzo zdziwiona gdyz mowiono tam ze jednym z niewielu
najleprzych miejsc i najbardziej bezpiecznych w dobie kryzysu do zamieszkania jest wlasnie Polska. Jest krajem spokojnym, ominietym przez kryzys gdzie ludzie zyja w powiekszajacym sie dobrobycie i harmoni.
To nie jest dowcip, tak to ona przez telefon komentowala.
Albo ktos z reporterow dal czadu, albo cos znaczacego naprawde sie swieci!
"Każdy nasz ruch będzie w pełni kontrolowany. Powstanie archiwum stron, które odwiedzamy – ostrzega "Dziennik Gazeta Prawna".
Dostawcy stacjonarnego internetu ostrzegają, że będą gromadzić dane na temat odwiedzanych przez nas stron WWW. Taki może być skutek wejścia w życie przygotowywanej przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji nowelizacji ustawy - Prawo telekomunikacyjne, która ma zmusić firmy sprzedające dostęp do internetu, aby zagwarantowały wykupioną prędkość.
"Na wypadek ewentualnych reklamacji będziemy zmuszeni przez 12 miesięcy przechowywać szczegółowe informacje o tym, z jakimi stronami łączył się użytkownik oraz jakie pliki i skąd pobierał" - mówi zastrzegający anonimowość przedstawiciel jednego z większych polskich dostawców internetu.
Zagrożenie jest realne, co potwierdza Eugeniusz Gaca z zarządu Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji. "Tylko w ten sposób dostawca będzie mógł sprawdzić, czy np. w poniedziałek 20 lutego o godz. 14 rzeczywiście nastąpił spadek prędkości transmisji i czym był spowodowany" - wyjaśnia ekspert.
Gdyby spełniły się czarne scenariusze, dostawcy gromadziliby nieprawdopodobne wręcz ilości danych na nasz temat. Chociaż dane te mają być zbierane wyłącznie na potrzeby ewentualnych reklamacji, dostępu do nich mogą zażądać służby w związku z prowadzonymi postępowaniami."
proszę o "propagowanie".